NIE POTRZEBA WIELE

Wprowadzenie drugiego języka w Waszą codzienność z dzieckiem jest prostsze niż się wydaje.

Domyślam się, że wychodzicie z założenia, że jako osoba dwujęzyczna, w dodatku nauczycielka języka angielskiego na pewno miałam dokładnie przemyślany cały plan dwujęzycznego wychowania własnego dziecka. Zgadza się? 😊 Otóż zaskoczę Was – nie! Nie miałam żadnego planu, nic tak naprawdę nie przemyślałam i powiem szczerze, że na początku nie miałam pojęcia jak się za to wszystko zabrać! Wiedziałam tylko jedno – chcę, aby moje dziecko tak, jak ja było dwujęzyczne.

Chcę Wam opowiedzieć moją wcale nieidealną historię i utwierdzić w przekonaniu, że wcale nie trzeba samemu być dwujęzycznym, czy native speakerem oraz posiadać nie wiadomo jakich umiejętności i zasobów wolnego czasu, aby wprowadzić język obcy w codzienność dziecka!

Zabawa z językiem obcym na co dzień

Po kilku dniach obcowania z moim nowym baby-domatorem, postanowiłam „ruszyć” z angielskim 😊 Dość wysoko postawiłam sobie wtedy poprzeczkę i codziennie, starałam się „przeprowadzić lekcję” z moim bobasem (nauczona latami pracy w żłobkach i przedszkolach, że jak się wypracuje pewien rytuał z dziećmi to cały proces nauczania i uczenia się staje się jeszcze bardziej swobodny i przyjemny). Ha ha! Oczywiście, jak się domyślacie, na staraniach się skończyło, bo nasza „lekcja” była przerywana przeróżnymi niemowlęcymi potrzebami, a często wcale nie dochodziła do skutku (nie wspominając nawet o porach, które wcześniej tak skrupulatnie planowałam!). Jednak pomimo początkowych trudności, powoli nasz rytm dnia z angielskim stawał się coraz bardziej normalny i swobodny…przestałam czekać na tę jedyną odpowiednią porę i po prostu regularnie wykorzystywałam chwile, w których obydwie byłyśmy w dobrym nastroju, po prostu czerpiąc z całej tej nauko-zabawy przyjemność!

Fajnie jest mieć plan dnia, czy ustalone pory różnych aktywności…wiadomo! Ale też jak dobrze wiemy – taki nasz super przemyślany plan z kartki nijak się ma do tej totalnie nieprzewidywalnej rzeczywistości z dzieckiem w domu. Jednak będąc elastycznym i wyrozumiałym dla naszych dzieci, możemy wpasować się w ten ich często szalony rytm dnia i korzystać z dobrych momentów.

Łapcie codzienne chwile i nazywajcie po angielsku kolory przejeżdżających aut na spacerze, produkty spożywcze podczas wspólnych zakupów, czy czynności, jakie wykonujecie przy porannej i wieczornej toalecie.

A mówiąc o dobrych momentach, mam też na myśli dostosowanie się do potrzeb dziecka. Gry i zabawy językowe wymagające skupienia typu: planszówki, puzzle, memory, a także aktywności ruchowe oraz plastyczne dobrze jest zaplanować na moment, w którym Wasze dziecko będzie wyspane, najedzone i pełne energii. Obserwujcie też samopoczucie dziecka – jeśli ma gorszy dzień lub jest chore, zróbcie razem coś, co po prostu sprawi Wam przyjemność, a bardziej wymagające aktywności odłóżcie na kiedy indziej. Jeśli chodzi o nas, mówimy po angielsku na co dzień ile się da, ale specjalne zabawy i naukę w formie lekcji zostawiam na odpowiedni moment, dopasowując się do naszej sytuacji i nastrojów – nic na siłę! Podobną zasadę stosuję na zajęciach z dziećmi – jeśli widzę, że ta konkretna zabawa, czy aktywność nie wychodzi z różnych przyczyn, po prostu ją zmieniam😊

Od słyszenia do rozumienia

Podczas urlopu macierzyńskiego (jak to pięknie się nazywa 😊 ), będąc z córką przez większość dnia sama, starałam się mówić do niej wyłącznie w języku angielskim przy każdej czynności – tłumacząc co w danej chwili robię, a co będzie się działo za moment, opowiadając przeróżne historie z życia wzięte, czy śpiewając kołysanko-uspokajankę w momentach, gdy nie słyszałam sama siebie! Zasada ta, tak nam weszła w nawyk, że do tej pory rozmawiam z córką zazwyczaj po angielsku kiedykolwiek jestem z nią sama. Na pewno sobie myślicie, no tak, dla mnie to żaden problem – po angielsku mówię przecież jak po polsku! I tak, zgadzam się, jest to niewątpliwe ułatwienie, ale jako nauczycielka powiem Wam szczerze, że tutaj naprawdę nie trzeba znać języka obcego na poziomie Advanced, ani posiadać olbrzymich zasobów słownictwa i wiedzy! Większość z Was, zna podstawy języka angielskiego, a na początek naprawdę wystarczą proste słowa, podstawowe zwroty i zdania przy codziennych czynnościach oraz podczas zabawy!

Gdy dziecko dopiero rozpoczyna swoją przygodę z drugim językiem, chodzi o to, aby osłuchało się z nim i traktowało go jako naturalną, kolejną formę komunikacji.

Oczywiście w miarę upływu lat, będą potrzebne bardziej zaawansowane struktury językowe, słownictwo i gramatyka i wtedy jak najbardziej polecam szkoły językowe i zawodowych nauczycieli, aby nauka była kontynuowana pod okiem specjalistów. Najpierw jednak, zacznijcie od podstaw – a te możecie wprowadzić sami. I co najlepsze, możecie uczyć się razem z dzieckiem!

Zachęcam do czytania dzieciom po angielsku od początku 🙂 Na zdjęciu czytam mojej dwu-miesięcznej wówczas córce.

Czyli jak zacząć? – Od książek!

Do rozpoczęcia wprowadzania drugiego języka w domu, nie potrzebujecie żadnych specjalnych gadżetów ani materiałów edukacyjnych. Tak naprawdę wystarczycie WY, przedmioty codziennego użytku oraz…książki – niezrównane kopalnie wiedzy, a czytając je wspólnie z dzieckiem będziecie mogli razem uczyć się i ćwiczyć język angielski w sposób naturalny i przyjemny. I właśnie od książek polecam zacząć językową przygodę w domu!

Książki po angielsku są łatwo dostępne w księgarniach internetowych, a wiele wartościowych pozycji, zarówno nowych jak i używanych, w przystępnych cenach można również znaleźć na Allegro oraz w jednym z moich ulubionych, stacjonarnych miejsc do wyszukiwania anglojęzycznych skarbów – TK Maxx. Na początek, wybierzcie książki obrazkowe z małą ilością tekstu i o większym formacie, aby łatwiej Wam się czytało, opowiadało i aby treść była zobrazowana w sposób klarowny. Z wieloletnich obserwacji wiem, że dzieci uwielbiają wszelkie książki z okienkami/klapkami, tzw. lift-the-flap books, więc jeśli na takie traficie to mogę Wam powiedzieć: bierzcie w ciemno! Na pewno zaangażują Waszych małych czytelników 😊

Aby czytać dzieciom książki prawidłowo jeśli chodzi o wymowę, warto kupować wersje książek z nagraniem w formie dołączonej płyty lub pliku do pobrania online. W internecie można znaleźć też filmy, gdzie czytane są książki. Dla przykładu, polecam Wam zajrzeć na stronę Storyline Online gdzie znajdziecie wspaniałe lektury książek dla dzieci z ciekawą animacją, a czytają je anglojęzyczni aktorzy. Dostępna jest też darmowa aplikacja na telefon – poszukajcie jej wpisując po prostu storyline online w swoim sklepie z aplikacjami.

Jak tylko czytanie po angielsku wejdzie Wam w nawyk, postarajcie się nawiązywać do tych wspólnych lektur w codziennych sytuacjach, wykorzystując słownictwo, które dzieci już kojarzą oraz wplatać nowe!

Nazywajcie przedmioty i wszystko to, co wokół, mówcie podczas wykonywania różnych codziennych czynności (np. ubierania się, kąpieli) oraz relacjonujcie co dzieje się w różnych sytuacjach.

Śpiew i gesty to świetne połączenie, pomagające dzieciom zapamiętać język! Tutaj śpiewam z córką rymowankę-wyliczankę.

Piosenki po angielsku

Muzyka to kolejne wspaniałe źródło wspomagające przyswajanie języka! Gdy byłam zajęta różnymi obowiązkami domowymi, śpiewałam lub włączałam córce piosenki anglojęzyczne dla dzieci…na samym początku spokojne, kołysanki, a później coraz bardziej rytmiczne i zachęcające do ruchu. Wspaniale było patrzeć jak kilkumiesięczne dziecko reaguje na melodie, które już zna i jak z się uspokaja, gdy słyszy znajome rytmy. W miarę upływu czasu, moja prawie 12-miesięczna córka radośnie pokazywała też niektóre gesty do piosenek, których ją nauczyłam! A teraz, mając trzy lata, swobodnie śpiewa po angielsku ulubione utwory i wymyśla własne słowa i gesty. Te same fantastyczne efekty miałam okazję doświadczać na swoich zajęciach z języka angielskiego z maluszkami w żłobkach oraz z trochę starszymi dziećmi w przedszkolach. Muzyka i śpiew mają niesamowitą moc!

Piosenki dla dzieci, których jestem wielką fanką od lat (w swoich zbiorach mam jeszcze ich płyty CD!) i które zawsze będę polecać to niezastąpione Super Simple Songs. Według mnie, nie ma lepszych pod względem językowym, melodyjnym (wpadają w ucho w mig) i wykonania. Dodatkowo, ze wszystkich piosenek, które miałam okazję wypróbować z dziećmi na zajęciach językowych, te zawsze zdawały egzamin – dzieci chętnie uczestniczą i je śpiewają! Koniecznie sprawdźcie – są dostępne liczne albumy na Spotify, a na YouTube jest cały kanał im poświęcony…no i co chwilę pojawiają się nowe!

Oczywiście repertuar warto zmieniać, gdy widzimy, że dzieciom (jak i nam) obecna playlista się osłuchała. Inne piosenki, z których korzystam na co dzień w domu jak i na zajęciach to np. te w wykonaniu The Kiboomers lub Maple Leaf Learning. Może też Wam przypadną do gustu!

To jak? Zachęciłam Was do codzienności po angielsku? 😊 Jeśli tylko spróbujecie, sami się przekonacie, że tak naprawdę nie potrzeba wiele!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Newsletter

* Zapisując się na newsletter, wyrażasz zgodę na przesyłanie Ci informacji o nowościach,
produktach i usługach. Zgodę będziesz mogła/mógł w każdej chwili wycofać,
a szczegóły związane z przetwarzaniem Twoich danych osobowych znajdziesz w polityce prywatności.